Alternatywa energetyczna wchodzi do gry – Rower 3.0

W dobie obecnego rozwoju gospodarki każdego Polaka dotyczy ten sam problem – dostęp do energii elektrycznej w użytkowaniu sprzętów codziennego użytku. Smartphone i laptop, choć dominują w codziennym użyciu, to obecnie co raz częściej w drodze z tymi urządzeniami do pracy potykamy się na chodnikach polskich miast o hulajnogi elektryczne. Zostały one porzucone dość często z jednego prozaicznego powodu… braku prądu.

Zasięg obecnych hulajnóg, rowerów, a nawet samochodów elektrycznych jest dość ograniczony i wymaga dość regularnego ładowania, co wzmaga zapotrzebowanie na prąd, a tym samym jego produkcję. 2017 rok okazał się w tym względzie kluczowy, gdyż zapotrzebowanie na prąd zaczęło znacząco odbiegać od jego produkcji (dane: www.wysokienapiecie.pl)

Co będzie dalej, gdy Tesla i polski samochód elektryczny, a wcześniej rowery (jak w Gdańsku) i hulajnogi elektryczne rozgoszczą się na naszych ulicach?

Odpowiedzią jest wodór.

Jesteśmy w stanie przeskoczyć o jedną dekadę w przyszłość montując bezpieczne (certyfikowane) zbiorniki wodorowe w pojazdach, które dzięki hydrolizie zapewnią dostawę prądu do baterii i silników elektrycznych w pojazdach.

Już dziś eksperci naszego instytutu rozmawiają z samorządami oraz producentami rowerów o zastosowaniu już dostępnej technologii w praktyce, gdyż nie widzimy potrzeby wprowadzania starych technologii, skoro są dostępne nowe i lepsze.

W tym kontekście nie słusznie rynek nie zareagował na informacje z początku roku, że Rafineria Gdańska grupy LOTOS uruchomiła trzecią instalację produkcji wodoru (http://www.lotos.pl/322/p,174,n,4857/grupa_kapitalowa/centrum_prasowe/aktualnosci/lotos_uruchomil_trzecia_instalacje_do_produkcji_wodoru). Co prawda mowa jest o produkcji na potrzeby własne, ale cieszy nas ten kierunek, gdyż wiemy, że jest to przyszłość nie tylko w Polsce.